piątek, 28 listopada 2008

Plateau, Renata

Plateau z Renatą:





Plateau starsze:





Obydwa w miarę udane, co nei zmienia faktu, że - jeśli tylko koncert był reprezentatywną próbką ich dokonań - cały zespół średni.

Jeden z supportów - Glosator - znacznie zabawniejszy.

poniedziałek, 24 listopada 2008

Fisz Emade: Heavi Metal

02_szef_kuchni

Ścieżka 2: Szef kuchni
Nie da się wysiedzieć w miejscu :)

Keret, Etgar: Rury

W wieczór Jom Kipur poszły kwanty do Einsteina prosić o wybaczenie.

- Nie ma mnie w domu - krzyknął im Einstein zza zaryglowanych drzwi. Kiedy wracały do domu, ludzie z okien wykrzykiwali do nich różne wyzwiska, a ktoś nawet rzucił w nie puszką. Kwanty zachowywały się, jakby ich to w ogóle nie ruszało, ale w głębi serca czuły się ogromnie urażone. Nikt nie rozumie kwantów, wszyscy ich nienawidzą.

- Parazyty pieprzone - krzyczą do nich, kiedy przechodzą ulicą - idźcie do wojska.

- A właśnie że chciałyśmy służyć - próbowały bronić się kwanty - tylko wojsko nie chce nas powołać, bo jesteśmy takie małe.
Nie żeby ktoś wsłuchiwał się w ich argumenty. Nikt nie słucha kwantów, kiedy chcą się bronić, ale jeśli powiedzą coś takiego, co można zinterpretować negatywnie, ooo, wtedy nagle wszyscy słyszą każde słowo. Kwanty mogą powiedzieć skromne zdanie w rodzaju: - O, proszę, kot! - i od razu w wiadomościach mówią, że to prowokacja i biegną zrobić wywiad ze Schroedingerem. W ogóle najbardziej nienawidzą kwantów środki masowego przekazu, bo raz na konferencji zorganizowanej przez redakcję "Myśli" powiedziały, że zdający sprawozdanie wpływa na wydarzenie i wszyscy dziennikarze uznali, że mówią o reportażach z intifady i orzekli, że to zdanie prowokacyjne, które może podburzyć masy. Kwanty mogą do jutra gadać, że nie miały takiego zamiaru i nie mają żadnych przekonań politycznych, nikt w ogóle im nie uwierzy. Wszyscy wiedzą, że są przyjaciółmi Juwala Neemana, sławnego fizyka i polityka prawicy.

Mnóstwo ludzi myśli, że kwanty są bezduszne i wyprane z uczuć, ale to wcale nieprawda. W piątek, kiedy pokazali program o bombie w Hiroszimie, widzieliśmy je później w studiu w Jerozolimie,. Ciężko im było w ogóle mówić. Po prostu siedziały przed otwartym mikrofonem i płakały, a wszyscy telewidzowie po domach, nieznający dobrze kwantów, wcale nie zrozumieli, że kwanty płaczą, tylko najzwyczajniej myśleli, że one się wykręcają od odpowiedzi. Smutne jest w tej całej historii to, że nawet gdyby kwanty napisały dziesiątki listów do wszystkich redakcji pism naukowych na świecie i udowodniły z nieodparta jaskrawością i niezbicie, że w całej historii z bombą atomową po prostu wykorzystano ich naiwność i że w życiu nie myślały, że to się tak skończy, nic im nie pomoże, bo nikt nie rozumie kwantów. Fizycy przede wszystkim.

Powyżej opowiadanie Nikt nie rozumie kwantów. Cały tomik daje radę, mocno cortázarowski, ale w sensie podobnie elastycznego traktowania rzeczywistości, a nie prostego naśladowania. Godny polecenia.

Serrrrdecznie!


Koncepcja nie moja, wykonanie moje, ale dalekie od ideału: nie umiem zrobić dymka wychodzącego syrence z ust.

Beaujolais

Otóż w tym roku pamiętałem. Udało mi się zapamiętać, w końcu, po kilku latach bolesnej dla podniebienia sklerozy - zapamiętałem, żeby nie kupować Beaujolais Nouveau. Nie iść do knajpy na Beaujolais Nouveau. Nie świętować wielkiego święta wina, Beaujolais Nouveau. Bo Beaujolais Nouveau to cierpkie szczyny a nie wino.

czwartek, 20 listopada 2008

europeana

This is Europeana - a place for inspiration and ideas. Search through the cultural collections of Europe, connect to other user pathways and share your discoveries. Find out more.


Info o http://www.europeana.eu dzięki Roodemu102. Jak się nauczę jak można ładnie linkować do innych blogów to go podlinkuję.

wtorek, 18 listopada 2008

poniedziałek, 17 listopada 2008

Bieńkowski, Dawid: Jest

- Jesteście historycznie ślepi. - Schizofrenia zrobiła kilka kroków w kierunku drzwi. - Mogę sobie tylko pogratulować sukcesów w nauczaniu historii. Całkowite fiasko, całkowite niepowodzenie. - Zawróciła w kierunku okna. - A na ulicach jak na dłoni macie sytuację sprzed ponad stu lat i nie potraficie wyciągnąć z tego żadnych wniosków. Proszę bardzo, oto pytanie. - Sapnęła ze złością. - W jakiej sytuacji znalazł się margrabia Wielopolski i w jakiej sytuacji było Królestwo Kongresowe przed powstaniem? Może ktoś z naszych maturzystów nam opowie... - Rozejrzała się po klasie. - Cisza! Będziecie teraz milczeć, bohatersko milczeć! Nie będziecie kolaborować z partyjnym betonem... Tak! Dostanie taki dwa za nieuctwo i potem będzie opowiadał, jak to Frankowska represjonuje, zadaje tendencyjne pytania i oczekuje tendencyjnych odpowiedzi. Będzie dumny, bo się nie dał... Będzie taki chodził jak paw po korytarzu, cierpiętnikiem politycznym będzie. [...] - A wy jesteście po prostu niedouczeni.
[...] W tym kraju od stuleci jest ciągle to samo. Jesteście pokłosiem tych samych romantycznych bredni. Zawsze w tych naszych gorących głowach pojawiała się myśl, że wolności nie da się stopniować. Albo jest, albo jej nie ma. I oczywiście zawsze woleliśmy nie mieć nic. Pełne zniewolenie. Romantyczna głupota. - Schizofrenia wzięła głęboki oddech. - I co? - Stanęła przodem do klasy. - Wam też zamarzyło się kolejne powstanko? A jak wyobrażacie sobie Polskę po nim, no jak? - Machnęła ręką. - Tylko utrata autonomii przez Królestwo i utworzenie Priwislańskiego Kraju, skonfiskowane majątki i legendarne zsyłki na Sybir. Wielkie cierpienie, upokorzenie i przegrana. I zostały tylko kobiety w czerni i drewniana biżuteria. I co? Dzisiaj to samo?... - Przystanęła na środku klasy. - A historia przyznała rację Wielopolskiemu. Dzisiejszy Wielopolski jest skutecznym namiestnikiem i nie dopuści do żadnego powstania. I za dwadzieścia, trzydzieści lat historia też przyzna mu rację. Tylko ja już tego nie dożyję. - Schizofrenia usiadła przy biurku i opuściła bezwładnie ręce. Klasa ponuro milczała. - Wiem, że marzy się Wam wszystkim powstanie. - Wstała i znowu zaczęła chodzić. - Wiem, że w waszym wieku wszystko wydaje się takie nieskomplikowane. A jak już nie można z butelkami benzyny, to przynajmniej przerwy milczenia i czarne ubiory. Czy wy myślicie, że nikt nie wie o waszych pomysłach? I czy wy myślicie, że to zostanie w murach szkoły? Wszystkim nam narobicie kłopotów. Myślicie, że to do nich nie dojdzie? Naprawdę nie macie oleju w głowie. [...]
Dawid Bieńkowski: Jest. Warszawa 2001, s. 221-222.


Historia nie przyznała Wielopolskiemu@1981 racji, choć niektórzy jeszcze się o to spierają. Co nie zmienia faktu, że diagnoza romantycznego zaczadzenia umysłu całkiem trafna. Niestety, poza nią - to niewiele. Miło się czytało. Szybko się zapomni.

żeby nie było

dawno temu miałem bloga; potem zmieniałem serwer, potem wyrosłem.
co ja miałbym pisać? wszyscy już wszystko napisali.
ale czasami chciałbym mieć miejsce, które pamiętałoby za mnie -
książkę, piosenkę, film, wpis z innego bloga.
to będzie tu.