wtorek, 19 maja 2009

Brach-Czaina, Jolanta: Szczeliny istnienia

Z rozdziału Metafizyka mięsa:
Jakie to dziwne, że wówczas, gdy zjadamy inne ciało, doświadczać potrafimy przyjemności smaku, a nie budzi się w nas poczucie wdzięczności i nie myślimy o tym, że oto uczestniczymy w zdarzeniu ostatecznym.

Przyjmując inne stworzenie jako pokarm, dokonujemy transformacji śmierci w życie. Na razie jest to śmierć innej istoty a nasze życie, ale z czasem wszystko zostanie wyrównane. Za każdym razem, gdy połykamy inne ciało, stajemy się miejscem przejścia przez śmierć na drugą stronę życia. Przemiana ta ustanawia świętość aktu jedzenia, szczególnie wyrazistą, gdy przyjmowanym pokarmem jest mięso. Dobrze, że jesteśmy istotami, których świadomości to zjawisko może się objawić, i wielka szkoda, że pozwalamy, by jego niezwykłość uchodziła naszej uwadze, bo w taki właśnie sposób życie uchodzi niedostrzeżone z każdym kawałkiem mięsa. [...]


W szczeliny istnienia tak naprawdę nietrudno jest zajrzeć i bez tej lektury. Ale jeśli dla kogoś pozostają one ukryte, może przeczytać, na pewno nie będzie to lektura bez pożytku. Choć z drugiej strony, jeśli dla kogoś pozostają one ukryte, to może ta lektura być zarazem niezwykle nieprzyjemna.

poniedziałek, 18 maja 2009

Sokal, Alan; Bricmont, Jean: Modne bzdury. O nadużywaniu pojęć z zakresu nauk ścisłych przez postmodernistycznych intelektualistów

Z rozdziału poświęconego Baudrillardowi:

Nie ma lepszego modelu związku łączącego ekran komputera z ekranem umysłu niż topologia Moebiusa, z jego szczególnym przystawaniem w jednej spirali tego, co bliskie i dalekie, wewnętrzne i zewnętrzne, obiektywne i subiektywne. W zgodzie z tym modelem informacja i komunikacja nieustannie krążą wokół siebie, stanowiąc powierzchowne połączenie podmiotu i przedmiotu, wnetrza i zewnętrza, pytania i odpowiedzi, zdarzenia i obrazu, i tak dalej. Formą tego jest nieuchronnie skręcony pierścień, przypominający matematyczny symbol nieskończoności.*


Jak zauważają Gross i Levitt, "jest to równie pompatyczne, jak bezsensowne".**
Podsumowując, można powiedzieć, że w pracach Baudrillarda znajdujemy liczne terminy naukowe, używane bez zwracania najmniejszej uwagi na ich znaczenie i, co ważniejsze, w kontekście, w którym nie odgrywają one żadnej roli. Niezaleznie od tego, czy interpretujemy je jako metafory, czy nie, trudno zrozumieć, jaką mogłyby odgrywać rolę poza nadaniem pozorów głębi całkowicie banalnym obserwacjom socjologicznym lub historycznym. Co więcej, naukowa terminologia jest przemieszana z pseudonaukową, stosowaną równie niedbale. Ciekawe, co pozostałoby z myśli Baudrillarda, gdyby obedrzeć ją ze słownego przybrania.

---------
* J. Baudrillard, The Transparency of Evil: Essays on Extreme Phenomena, Londyn 1993, s. 56.
** P.R. Gross i N. Levitt, Higher Superstition: The Academic Left and its Quarrels with Science, Baltimore 1994, s. 80.


Niewiele. Ale ja się nie znam.

Fumar mata

"Fumar mata" mówi do mnie moja portugalska paczka Laki Strajków. "Fumar mata", odpowiadam jej, bo wydaje mi się, że to bardzo miłe powitanie.

Trochę napstrykałem w Porto, trochę w Lizbonie i jeszcze nieco w Madrycie.

Ale i tak najlepsze nadeszło na koniec, na dworcu PKS w Poznaniu. Bez żartów, bałem się podejść, jeszcze by ugryzło?

Od Madryt, 13-16.05.2009